I jakoś się układa. Ze wszystkim się wyrobiłam, nic nade mną nie wisi.
Olimpiada dokończona, oceny w miarę ogarnięte, po konferencji...
Została jeszcze tylko poprawa jednej oceny z matmy i high life.
Prócz tego, generalnie dzieje się dobrze.
Przygotowania do studniówki pełną parą. Nie mogę się doczekać, kiedy tzw. wakacyjna ekipa znowu się zbierze. Już poszły zakłady i zadania do wykonania na imprezie.
I nasz polonez też wygląda cudownie, hm... chyba się udało :)
***
Od pewnego czasu moje kontakty z "pewnym kimś" są coraz lepsze. Co zabawne, łączy nas nienawiść do tych samych osób. I nie ma nic zabawniejszego niż obgadywanie łebków dookoła.
W tym chaotycznym tekście chodzi mi jeszcze o dwulicowość.
Z jednej strony "pewien ktoś" ma znajomych, bliższych, dalszych, dziewczynę, a wszystkich ich odgaduje do mnie. Śmieje się, że kolega A od trzech lat zachowuje się jak pedał, że kolega B na kijowy buty, kolega C nie liczy się z drugą osobą, a dziewczynie pocą się ręce...
Ale ja nie traktuję "pewnego kogoś" jak przyjaciela. Po prostu jest. Widujemy się w szkole, nigdy po południu. Jedynie nie wiem, co "pewien ktoś" mówi tym wszystkim osobom o mnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz